poniedziałek, 8 lutego 2016

Na koncercie Dagadany zebraliśmy na remont mieszkania aż 1270,66 zł!!! Bardzo dziękujemy!





Sobotni koncert DAGADANA w CK Zamek był jednym z ważniejszych wydarzeń kulturalnych weekendu ( poznan.naszemiasto.pl). W Sali Wielkiej, poznańsko-lwowska formacja promowała swój najnowszy album pt. "Meridian 68", który tego wieczoru miał swoją premierę." To było jednak także jedno z najważniejszych wydarzeń tego roku w życiu Sióstr Łodziak. Asia z Dorotą dzięki życzliwości i wsparciu zespołu Dagadana mogły posłuchać na żywo utworów z nowej płyty a także przeprowadzić zbiórkę publiczną, której efektem Kochani jest :
ZEBRANA KWOTA 1270ZŁ! TAK WŁAŚNIE, takiej ofiarności doświadczyliśmy wczorajszego wieczoru. Żałujcie,że nie słyszeliście jak Asia po każdym utworze wykrzykiwała "brawooo" i oklaskiwała zespół chyba najgłośniej i najbardziej entuzjastycznie spośród wszystkich uczestników.   

Jeszcze raz OGROMNIE DZIĘKUJEMY całemu zespołowi oraz każdemu członkowi Dagadany z osobna:
 Dana Vynnytska, Daga Gregorowicz, Mikołaj Pospieszalski, Bartosz Mikolaj Nazaruk.

 Wielbiciele Dagadany jak widać mają nie tylko smak muzyczny ale i wielkie serca!    



Emotikon hear

Jeszcze raz OGROMNIE DZIĘKUJEMY całemu zespołowi oraz każdemu członkowi Dagadany z osobna: Dana Vynnytska, Daga Gregorowicz, Mikołaj Pospieszalski, Bartosz Mikolaj Nazaruk Wielbiciele Dagadany jak widać mają nie tylko smak muzyczny ale i wielkie serca!

piątek, 5 lutego 2016

Ruszyła zbiórka na portalu siepomaga!


Kochani, dzięki naszej współpracy z Fundacją Siepomaga ruszyła zbiórka na portalu siepomaga.pl Dzięki tej zbiórce na pewno uda nam się wyremontować mieszkanie dla naszych fantastycznych podopiecznych - sióstr Łodziak! Odwiedzajcie zatem https://www.siepomaga.pl/siostrylodziak i wspierajcie naszą akcję!!! SIOSTRY ŁODZIAK- WYREMONTUJMY IM DOM SIŁĄ SERC!



poniedziałek, 4 stycznia 2016

Remoncik czas zacząć - siostry Łodziak


Kochani, koniec zeszłego roku przeplatał w naszej fundacji smutne wiadomości z dobrymi. Do tych najlepszych należała informacja dotycząca naszych podopiecznych Uli i Asi. Miasto przydzieliło dziewczynom mieszkanie do remontu. 

Lokal znajduje się przy ul. Różanej ( jest to niezwykle ważne, ponieważ lokalizacja stanowi doskonałe połączenie z domem pobytu dziennego „Poranek” i środowiskowego domu samopomocy „Kamyk” w „Stowarzyszeniu na TAK”, gdzie siostry codziennie uczęszczają). Mieszkanie ma 3 niezależne pokoje. Ula według zaleceń lekarza neurologa, psychiatry oraz opiekuna w „Poranku” musi mieć osobny pokój, ze względu na częste ataki, zaburzenia zachowania. Obecnie mieszka w jednym pokoju razem z siostrą Asią przez co Asia nie może spokojnie spać. Ula bowiem często nie śpi w nocy i jest bardzo aktywna. Obie siostry mają wpis w orzeczeniu o konieczności zamieszkiwania w oddzielnym pokoju. Również łazienka wymaga udogodnień dostosowanych do potrzeb osób  niepełnosprawnych. Do tej pory siostry nie mogły wykąpać się inaczej niż korzystając z miski (Joanna nie jest w stanie wejść do wanny). Dziewczyny w obecnym mieszkaniu nie mogły przechodzić chociażby treningu higienicznego.

Mieszkanie na Różanej to wreszcie godne warunki życia oraz szanse na to by siostry mogły w domu trenować umiejętności wyuczone na zajęciach, które do tej pory w kontekście korzystania z toalety, łazienki nie były możliwe do wdrożenia i powtarzania. Szalenie istotne dla rodziny jest obniżenie kosztów miesięcznych utrzymania. Zmiana zamieszkania obniży wydatki o co najmniej 1000 zł !!! Obie siostry przyjmują leki, Urszula jest często pieluchowana. Obecne koszty wynajmu mieszkania znacząco obniżały możliwość korzystania z odpowiedniego leczenia, terapii, odpłatnej opieki specjalistycznej. Kolejnym ważnym aspektem jest stały meldunek, a przez to brak konieczności bycia zależnym od prywatnego najemcy. Stałe mieszkanie daje możliwość dostosowania pomieszczeń, udogodnień do potrzeb sióstr wynikających z ich stanu zdrowia. Ciągłe przeprowadzki nie dają na to szans oraz wpływają wyjątkowo destrukcyjne na Ulę i Asię.
Koszt remontu i adaptacji to kwota około 75 000 zł.
Potrzebujemy Waszej pomocy, nawet tej najmniejszej. Wspólnymi siłami osiągniemy cel.


Wpłat można dokonywać na konto fundacji Fabryka Pomocy : 16114020170000430213058744 z dopiskiem Pomoc dla Uli i Asi. 

FUNDACJA NIE POBIERA OPŁAT I PRZEKAZUJE JE W 100% DLA SWOICH PODOPIECZNYCH.

Większa część akcji charytatywnych skupia się na pomocy niepełnosprawnym dzieciom,  one naturalnie wzbudzają większą empatię.
Wierzymy, że zmobilizujemy siły i pokażemy, że dorosłym osobom niepełnosprawnym też warto pomagać w zamian za ich radość i uśmiech.
Więcej informacji o Uli i Asi znajdziecie na stronie fundacji Fabryka Pomocy lub na fanpage „ Łodziakówny – walka o zdrowie”.
Siostry Łodziakówny - walka o zdrowie

Czas na remoncik - siostry Łodziak

11.01.2016

Dzięki grupie świetnych ludzi, którzy działają na fanpage "Remoncik czas zacząć...-siostry Łodziak" możemy przekazać cudowną wiadomość! Mamy już sponsorów na wykonanie instalacji gazowej oraz firmę, która wykona projekt i zabudowę kuchni. :-) :-) :-)  DZIĘKUJEMY!

Pragniemy również podziękować Zuzannie, Kubie, Pawłowi i Irkowi z agencji Filmpoint. Dzięki ich pracy skuteczniej dotrzemy z informacją o naszej akcji. Już pewnie niedługo podzielimy się materiałem. Wielkie uściski za pomoc i zaangażowanie!

12.01.2016

Kochani na dzień dzisiejszy mamy na remont 3615,49 zł . Dziękujemy wszystkim za wpłaty! I prosimy o kolejne! 

22.01.2016 

Kolejne wpłaty wpływają , obecnie mamy na koncie: 4225,49 zł. Dziękujemy!


czwartek, 29 października 2015

Potrzebna pomoc dla naszych nowych podopiecznych

Kochani, mamy nowych podopiecznych, wyjątkową rodzinę Państwa Nowaków. Spotkanie z mamą, tatą, babcią oraz 25 letnim Olkiem, zrobiło na nas duże wrażenie. Każdy z nich to osobna historia, ale łączy ich wyjątkowa skromność oraz  ogromna determinacja w walce z chorobami, które spadły na tę rodzinę. 

To Olek, który wydawać by się mogło, sam potrzebuje największej pomocy,  szuka jej teraz  dla swojej ukochanej mamy, którą czule nazywa –mamcią.
Poniżej historia, którą Olek nadesłał  do nas. A my staramy się nie być obojętni na jego apel. 



Moja mamcia choruje od ponad 2 lat na raka jajników, jest już po usunięciu jajników i jajowodów oraz wielu chemiach, które bardzo źle znosi. Raz już wystąpiły u niej odczyny skórne I stopnia a za każdym razem kiedy jeździe do Poznania na chemię to widzę, jak bardzo to przeżywa i boi się spustoszenia jakie chemia wyrządza w jej ciele. Przykro jest patrzeć, jak zawsze wesoła, miła i dobra osoba musi cierpieć i zaczyna mieć już dosyć tego cierpienia a Ty nie wiesz jak jej pomóc. Na całe szczęście chemia nie jest jedynym wyjściem, są inne metody leczenia które w połączeniu z chemią mogłyby pomóc mojej mamci. Ale problem stanowi brak pieniędzy na dodatkowe leczenie. Sama suplementacja pochłania większą część dochodów naszej rodziny. A moja mamcia nie chce być dla nikogo problemem i niczego od nikogo nie chce. Gdy pytałem ją czy może poszukamy pomocy u innych, to stanowczo, ale ze łzami w oczach odpowiedziała – nie. Dlatego postanowiłem, że sam zajmę się organizacją pomocy dla  mojej mamci, bo po 1- zasługuje na to, po 2- jest dla niej nadzieja a po 3 - widziałem, że była już załamana a naturalnym jest, że rodzina musi wesprzeć wtedy i pomóc. 
Ja sam choruję od dziecka na Rdzeniowy Zanik Mięśni czyli na do niedawna nieuleczalną, poważną chorobę. Jestem na wózku i mój zakres ruchowy jest niewielki, dlatego potrzebuje dużo pomocy. Zawszę  pomoc otrzymywałem od mojej mamci, opiekowała się mną 25 lat i dalej się opiekuję, więc czas teraz Nią się zaopiekować : ). Śmieszne jest to, że zawsze czekałem na lek na moją chorobę, obserwowałem wyniki najnowszych badań i zastanawiałem się czy dożyje odkrycia leku na SMA. No i niby doczekałem tego czasu, bo jakieś 2 lata temu olesoxime przeszło ostatnią fazę testów klinicznych ale niestety jeszcze kilka lat ma zająć wprowadzanie go na rynek. Tak więc na chwilę obecną muszę sobie jeszcze trochę poczekać. Natomiast moja mamcia nie może czekać i potrzebuje pomocy teraz. Ja tak jak i moja mamcia niczego nie chcę, jedynie jej chciałbym pomóc a o pomoc dla drugiej osoby łatwiej się prosi. Wiem, że mojej mamie byłoby głupio, dlatego też robię to za nią. 
Mieszka z nami jeszcze babcia chora na Parkinsona i tata który ma problemy z kręgosłupem i zrezygnował z pracy by zająć się 3 inwalidami (mną, mamcią, babcią). Ja zawsze uważałem, że nie warto bym tracił czas na pracę skoro nie wiadomo jak długo będę żył a miałem 2 znajomych chorujących też na SMA którzy zmarli przed ukończeniem 18stki więc miałem dosyć pesymistyczne spojrzenie na przyszłość. Ale dziś gdy wiem, że moja  choroba może niedługo przestanie być nieuleczalna to zmieniłem nastawienie i od paru miesięcy staram się pracować pomimo ciężkiego stanu zdrowia. I wychodzi na to, że jestem jedyną pracująca osoba (pozycjonuję strony w internecie) w naszym gospodarstwie domowym…, ale  wszystko to kropla w morzu potrzeb osób chorujących tak jak my.
 Przypomina mi się taka opowiastka (...) o kobiecie, która znalazła czterolistną koniczynkę. Zawołała swego męża i dzieci, i przyjaciół, wszyscy siedzieli razem całą noc, pełni nadziei i nasłuchiwali, kiedy nadejdzie szczęście. Ale nic się nie działo, tylko drzewa szumiały, dziecko się śmiało, świecił księżyc. A rano rozeszli się zawiedzeni, bo szczęście nie przyszło…
Wszyscy ciągle powtarzają „takie jest życie, takie jest życie” ale nikt nie pamięta, że życie jest takie jakie je sami zbudujemy. Bo chcieć by Twoi bliscy byli zdrowi to za mało. Trzeba jeszcze coś zrobić. Stąd właśnie ten wpis i prośba o pomoc.

Kochani z całego serca prosimy Was o pomoc dla rodziny Państwa Nowaków. Każda wpłacona złotówka to wsparcie akcji Olka. 

Prosimy o wpłaty na konto: 16114020170000430213058744
Z dopiskiem : pomoc dla rodziny Nowaków

Poszukujemy wolontariuszy


Poszukujemy osób, które w ramach wolontariatu, dorywczo mogą poświęcić swój czas i serce dla dwóch niepełnosprawnych, uroczych dziewczyn Uli i Asi. Są to osoby dorosłe z niepełnosprawnością intelektualną i epilepsją. Opiekę nad Ulą i Asią sprawuje starsza siostra, która może jedynie liczyć na siebie, ponieważ rodzice od paru lat nie żyją. Jeżeli masz doświadczenie w kontakcie z takimi osobami lub chcesz nauczyć się takiej formy pomocy to zapraszamy do współpracy. 

Oferty prosimy wysyłać mailem : fabrykapomocy@gmail.com

niedziela, 27 września 2015

Jeśli ktoś chce nadal pomóc Piotrowi to informujemy o nowym koncie.

Kochani jeśli ktoś chciałby nadal pomagać Piotrowi Wagnerowi, informujemy, że od dnia dzisiejszego tj. 27.09.2015 wpłaty należy przekazywać na nowe konto o numerze: 45 2490 0005 0000 4600 9039 1006. Tytuł wpłaty:"Piotr Wagner" lub "Piotruś Pan"

wtorek, 18 sierpnia 2015

Nasz nowy podopieczny - pilnie potrzebuje pomocy!

Kochani, Piotr Wagner jest naszym nowym podopiecznym. To świetny, młody chłopak, któremu bardzo chcemy pomóc.


Piotra atacza cała masa wspaniałych ludzi, którzy nie tylko wspierają go ciepłym słowem a konkretnym działaniem. 

Cel: to terapia w Bostonie, koszt leczenia około 30 tysięcy zł. Na chwilę obecną została zebrana kwota ok. 8 tysięcy. 

Na Facebooku powstania grupa społeczna Banda Piotrusia Pana - razem przeciwko chorobie. Tam sam Piotr opisuje, jak wygląda jego ciężka walka z chorobą.  Banda Piotrusia Pana

Film, który jest poniżej, został stworzony przez przyjaciół Piotra, młodych ludzi, którzy mają wielkie serca, wrażliwość i dużą wyobraźnie. 

Rak to nie wyrok - film youtube





Historia Piotra opisana przez przyjaciół z pracy.


Piotrek Wagner. Osoba tryskająca optymizmem, którego pozazdrościć mógłby dosłownie każdy. Na co dzień uśmiechnięty, rozgadany, w pracy uwielbiany przez koleżanki i kolegów. Na pierwszy rzut oka absolutnie nikt nie podejrzewałby, jak potężną walkę stoczył już w swoim życiu, czego doświadczył i z jakich kłopotów udało mu się wyjść obronną ręką. Poniżej opisane są bitwy jakie stoczył do tej pory Piotrek ze znienawidzonym przez nas paskudztwem, zwanym rakiem.
Piotrek do 2010 roku był absolutnie szczęśliwym, zdrowym człowiekiem. Do czasu, kiedy wykryto u niego raka jądra. Choroba postępowała bardzo szybko, więc nie można było zwlekać z decyzją o operacji. Prawe jądro zostało usunięte, żeby jak najszybciej zapobiec rozprzestrzenianiu się nowotworu.
Rak okazał się być nieugięty i odezwał się ponownie w 2011 roku, tym razem atakując węzły chłonne przy kręgosłupie. Zalecono uzupełniającą chemioterapię, która miała za zadanie powstrzymać przerzuty. Piotrek oczywiście dzielnie zniósł leczenie, mając nadzieję, że to jego ostatni raz w szpitalu.
Po dwóch latach spędzonych na walce z rakiem, po kursach chemioterapii i całych tygodniach spędzonych na szpitalnych łóżkach nadeszły dwa lata spokoju. Niestety tylko dwa.
Powrót do normalnego życia i codziennego szczęśliwego funkcjonowania młodego człowieka nie był trwały. W 2014 roku wykryto guza na węzłach chłonnych w okolicy lędźwiowej kręgosłupa. Znów chemioterapia, tym razem całe długie 10 kursów, których nie zniósłby nie jeden człowiek. Ale nasz Piotrek jest wyjątkowo silny i uparty, więc dał radę.
Sylwester 2015. Świętowanie nowego roku dla Piotrka nie było ani huczne, ani przyjemne.  Spędził je wśród innych chorych ludzi w murach szpitala, gdzie 29 grudnia przeszedł operację usunięcia resztek guza.
To miał być koniec historii Piotrka przeplatanej nowotworem. Wierzyli w to wszyscy bliscy Piotrka z nim samym na czele. Pierwsze miesiące 2015 roku rokowały bardzo pozytywnie, praktycznie bez zarzutu. Niestety cholerstwo postanowiło nie dać spokoju i w lipcu lekarze wykryli kolejnego paskudnego guza w jamie brzusznej, który uciska nerkę, nacieka na płuco i wątrobę…
Teraz kolej na nas, aby stanąć ramię w ramię z Piotrkiem i stawić czoło chorobie. Musimy zebrać przynajmniej 30.000 złotych, aby Piotrek wyjechał na leczenie do Bostonu i stoczył ostateczną, tym razem zwycięską walkę z rakiem. 
Dziękujemy dotychczasowym darczyńcom za wsparcie Piotrka, wiele to dla nas znaczy.
Mamy nadzieję, że osiągniemy nasz cel- nie jest przecież tak ciężki do zrealizowania, a chodzi tu o życie naszego przyjaciela!

Pozdrawiamy serdecznie,
Banda Piotrusia Pana